Osoby zainteresowane zakupem książek,
proszone są o kontakt za
pomocą formularza
pod linkiem "kontakt do mnie"***
Ernestowi Bryllowi
mój przyjaciel to anioł
wątły dla
niepoznaki
obdarowuje mnie słowami
ukrytymi przed samym sobą
by nie
okazać słabości
że czasem zapłacze nade mną
w cieniu jego
skrzydeł
lubię się wygrzewać
gdy jest mi zimno
w spojrzeniu czuję
dobroć
chęć by być razem zawsze
i chyba tak pozostanie
w drodze do
nieba
***
w cieniu mistrza
warto słuchać
i tupać
nogami
gdy chce odejść
czas musi trwać przy nim
jak mieszkańcy pustyni
przy wodzie
by poznać świat innych
zapłakać w chwili
zagrożenia
tęsknota, która pali wnętrze
zmarnować życie dla celu
by żyć
w określonej idei
broń Boże samotnie
zaszczepić warto myśli
by
dojrzewanie było cnotą
przystanku w cieniu mistrza
Pociąg
po szynach
w odległych kierunkach
przez
metropolie
jakby nigdy nie było końca
w poszukiwaniu
siedząc przy oknie
w pociągu
dogonić chcę życie
pozostające za plecami
jakby kierunek był
źle obrany
do przygody która niema się skończyć
jedynie czeka na
rozpoczęcie
***
wielbię Cię Panie
za ogrom Twojej
łaski
troszczysz się o mnie
i bieg życia śledzisz
otaczasz mnie
opieką
bym nigdy
nie odszedł z Twej drogi
chronisz mnie mocą
i
tulisz jak dziecko
to chwile cenne
dla mnie
odczuwam
miłość
i wiem na pewno
jesteś
chcę być
trwać w wierności
i tak niech
życie me płynie
***
odchodzisz i powracasz
dochowujesz
wierności i zdradzasz
kochasz i nienawidzisz
śmiejesz się i
płaczesz
tęsknisz i uciekasz
powracasz aby odejść
odchodzisz by
powrócić
o doskonałości mówisz
a dla mnie świat wartości
jest ciągle
taki sam
***
stać się człowiekiem
to sztuka
stać się
przyjacielem
to wytrwałość
stać się celem
to bohaterstwo
pozostać
dla innych
to bochen chleba
podzielny dla każdego
***
rozdałem
wszystko
być może tylko po
to
by po raz kolejny
poczuć osamotnienie
dając innym
poczucie
bliskości
***
pozostały puste ręce
bez czułego
dotyku
łzy biegną do oczu
namówione tęsknotą
czas minął
nagle
do miast
uliczek
krajów
powędruję
w poszukiwaniu
szczęścia
Urodziny
Basi Jelonek
urodził się syn
szczęście
przyszło
połączyło życie
twardych praw
a teraz bez namysłu
wędrując między różami
nie znalazłem
kolców
rozwinięte płatki
musnęły policzki
w powiewie wiatru
nuciły
pieśń
o Bożym Narodzeniu
Chrystus
urodził się na
łące