Spotkanie z aniołem / ks. Jan Twardowski

  Naturalnie, że można napisać zwykłą recenzję na temat tomiku poezji W cieniu skrzydeł franciszkanina Leona Zdzisława Pokorskiego. Na pewno takie opinie pojawią się, aby wprowadzić młodego poetę w świat Czytelników wrażliwych na wiersze. Jeżeli chodzi o mnie, trudno mi pisać recenzje, inni lepiej to potrafią. Po prostu powiem, co mi się w tych wierszach podoba. Będą to poszczególne wspomnienia z tej ciekawej lektury, to, co zostaje w pamięci. Podoba mi się sam pomysł pisania o aniołach, chociaż jest on niewspółczesny i niemodny w dzisiejszych czasach. Jeżeli jednak chodzi o mnie - wierzę w istnienie aniołów, w ich obecność i pomoc. To właśnie aniołowie pomagają pisać wiersze dobre i mniej dobre, ale zawsze ważne, bo przemawiają do wrażliwości serca. Jeden z moich mądrych profesorów, którego nie zapomnę, powiedział: jeżeli ktoś będzie pisał, jedni powiedzą, że pisze dobrze, inni, że jako tako, jeszcze inni, że to dla nich za trudne, ale wszystkie te sądy będą słuszne.
   Nie śmiem zdobywać się na syntetyczne uwagi dotyczące wierszy Leona Zdzisława Pokorskiego. Takie oceny przychodzą z czasem, ale chodzi o pierwsze wrażenie wdzięcznego czytelnika. Cieszy mnie pisanie o aniołach, bo to właśnie oni podpowiadają tajemnicę życia, cuda, które spotykamy na każdym kroku, a cud im bardziej trudny, tym bardziej prawdziwy. Podoba mi się, że Pokorski przeżył dotknięcie anioła. Są przecież tacy, którzy tego doznali, ale nie mają odwagi przyznać się. Bardzo wiele dowiedziałem się o aniołach z przeczytanej książki W cieniu skrzydeł. Są wśród nich tacy, którzy płaczą, bo mają tylko jedno skrzydło i tacy, co się uśmiechają jak ten, który pofrunął, aby podrzucić Jezusowi wiązkę siana. Chciałbym podziękować temu aniołowi, który w czasie jubileuszu małżeńskiego przemienił miłość w wino na całe życie. Odnalazłem w twórczości franciszkanina to, co jest tak cenne we wszystkich wierszach - umiejętność ustawienia najbliżej siebie takich słów, które się sobie dziwią np. niepokój spokoju.
   Pokorski w swoich wierszach mówi o wielu aniołach, nawet takich, które uczą się od zwykłych ludzi latania bez skrzydeł. Bardzo mi się podoba to, co napisał młody poeta, że czasami nie skowronki, ale my je budzimy.
   Pozwólcie, że zacytuję fragment wiersza zamieszczonego w tomiku W cieniu skrzydeł: (...) radość z cierpienia powstaje zwyczajnie /zostawiając łzy/relikwie przeszłości. Jeśli chodzi o mnie dodałbym jeszcze, że po przeżytym cierpieniu pozostaje uśmiech i, że częściej uśmiechają się właśnie ci, którzy tego cierpienia doświadczyli.
   Jestem wdzięczny Leonowi Zdzisławowi Pokorskiemu, że zapamiętał nasze spotkanie w moim ogrodzie, nawet niewygodne schody, po których szliśmy razem do mojego mieszkania. Wszystkie wiersze z książki W cieniu skrzydeł przeczytałem z wielką przyjemnością. Dziękuję za każdy. Polecam poetę wdzięcznym Czytelnikom.

   Ludzka ręka anioła / Ernest Bryll

   Leon Pokorski wydaje kolejny tomik. Już nie jest dla mnie kimś, kto jest mi nieznajomy. Już też nie jest tylko poetą Leonem, ale księdzem i zakonnikiem franciszkańskim. Czy to w odbiorze jego poezji wiele zmienia? A tak. Czekam teraz Leona z nowymi słowami. Naprawdę chcę, aby były z jednej strony nowe, zaskakujące a z drugiej nie chcę przecież, aby zostało zapomniane to, co było powiedziane i co w jego wierszach mnie ujęło.
   Więc najpierw mamy Leonowe anioły. Ale teraz, pisząc o nich, poeta mówi już otwarcie o sobie. Nie ukrywa się za ich skrzydłami:jestem aniołem/niedoskonałym/mam jedno skrzydło/drugie stało się osłoną/przed zranieniem (...) rękę mam ludzką (...) nie jest cała/wystarcza by złapać człowieka.
   Ludzka ręka anioła. Niecała, niedoskonała, może niedokończona. Ale wystarczająca aby dotknąć, złapać człowieka. Anioł Leona nie boi się nam opowiedzieć o swojej niedoskonałości, niezaradności, ograniczeniach i radości z cierpienia. Jest też aniołem miasta. Bardzo to ciekawy obraz. Anioł miasta naszego zaprzyjaźniony z ptakami, może z orłem, może z sokołami, co nagle wybrały sobie wielkie gmachy Warszawy na skały, do zakładania gniazd.
   Anioł i Leon. Bo oni razem wierzą, że czasami otrzymują nowe skrzydła. Dumni i szczęśliwi z tego daru: pytasz mnie o jutro/ja dziś świętuję urodziny/nowego wieku/pytasz skąd radość tworzenia/a ja kolor skrzydeł dobieram/ (...) zapukał do mnie Bóg. Ale i w tym nowym wieku, z nowymi skrzydłami i Leon i jego anioł szepcą do nas: Zeznaję dzisiaj/jak na spowiedzi/O lasce podążam/przez świat boży/napotykam/ziemskie anioły/pomagające latać/bez skrzydeł.
   W to wierzę. Właśnie dlatego, że potykając się - idą. Bo nie można napisać o uniesieniu, o locie, nie widząc ziemi. Zresztą, jak myślę, i jak powiada druga część tomiku - idą tajemniczą drogą. I od razu - jak na polskich drogach - spotykają się ze stojącą u skrzyżowania traktów Bożą Męką.
   Mogłaby z tego spotkania powstać sielska, polska opowieść. Ugłaskiwanie modlitwą, gdzie się wiele gada, aby nie usłyszeć co On ma nam do powiedzenia. A odwrotnie, wiersz ten jest jednym z najciekawszych w tomiku i dającym wiele do myślenia: bądź spokojny/ja poczekam na krzyżu/nie rób nic pochopnie/gdy patrzysz na mnie/zawieszony jestem w cierpliwości/aż zdejmiesz mnie z krzyża/i złożysz do grobu bym odpoczął/wyglądał będziesz mojego/powstania z martwych/po trzech dniach/sprawdzisz swoją wiarę/spotykając mnie żyjącego/razem z tobą.
   Poeci widzą czasem Boga w sposób zaskakujący. No, bo ilu z zapatrzonych w Mękę Pańską usłyszało, przerażająco miłosierną w swej cierpliwości, radę Chrystusa, żeby nie robić nic pochopnie, znaleźć siebie, a On poczeka na krzyżu! Ten wiersz jest tak silny, że prawie czyni krzywdę reszcie dobrych wierszy zamkniętych w tomiku. A przecież byłoby źle gdyby Leon ze swoim aniołem nie powędrował dalej, zwyczajnymi drogami. Bogatszy o wiele myśli, ale przecież zwyczajny. Kwękający - on albo jego anioł, zmęczony, niewyspany.
   Dla mnie, z Warszawy, to drugie miasto wędrówek Leonowych jest zastanawiające. Chyba tak musi być w Krakowie, że anioły są strojniejsze i nawet można rzec, zachowują się jako muzy. Dobre ale niecierpliwe, zazdrosne, zaskakujące poetę. Jest parę ładnych wierszy o tym wędrowaniu po Krakowie.
   Garść dobroci - taka jest czwarta część tomiku. Garść - niby mało. Niby po spotkaniu na rozstajnych drogach każdy z nas powinien powracać do świata jak odkrywca, z karawelami wypchanymi po brzegi mądrością, dobrocią, przenikliwością. Pocieszeniem dla ludzi i wielką nauką. A poeta franciszkański niesie garstkę tylko. Ale ta garstka jest prawdziwa. Jest w niej to, co najważniejsze. Bo czasem powiada nam się jest oto bogactwo, a worki wypchane pustą metaforą, czczym, nadmuchanym poezjowaniem. A ta garstka jest majątkiem, który warto przyjąć z uszanowaniem, jeśli poecie franciszkaninowi a i jego aniołowi spodobało się tę dobroć ofiarować.

   Anioły dyskretnie też płaczą w cieniu swych skrzydeł / prof. Mieczysław Gogacz

   Już wielokrotnie, zarówno w swoich książkach, jak i w artykułach i wywiadach, wypowiadałem się na temat aniołów. Tym razem powodem są piękne wiersze o aniołach o. Leona Zdzisława Pokorskiego, franciszkanina, zawarte w tomikach poezji: Anioły też płaczą i W cieniu skrzydeł.
   Autor poświęca swoje wiersze stworzonym przez Boga osobom, które są czystymi duchami, a więc nie zawierają w sobie materii. Jako byty duchowe i niematerialne aniołowie są wieczni i niezniszczalni. Bóg stworzył ich odwiecznie, wprost przed stworzeniem świata, a ich duszę wyposażył w rozumienie istoty wszystkich bytów, rozumienie istoty także Boga. Aniołowie widzą i rozumieją Boga, tak jak Bóg siebie widzi i rozumie. Również bezpośrednio widzą i ujmują istotę człowieka. Jeżeli Bóg zechce - widzą i ujmują także nasze ciała, aby je chronić, a przez to otoczyć opieką nasze życie.
   Aniołowie są posyłani do ludzi, aby służyć pomocą wszystkim, którzy mają osiągnąć zbawienie. To zbawienie ludziom zwiastują i służą w jego osiąganiu. Kiedyś, w życiu wiecznym wprowadzą nas do raju i tam pozostaną, by uczestniczyć z nami w szczęściu, którym jest oglądanie Boga twarzą w twarz. Tak bowiem to szczęście określił św. Paweł w swym Hymnie o miłości.
   Tomik W cieniu skrzydeł jest drugą, po Anioły też płaczą, książką poetycką o. Leona Zdzisława Pokorskiego poświęconą aniołom. Rozumiem te wiersze. Urzekają mnie. Jest mi bliski zespół podejmowanych w nich akcentów: religijnych tematów i pięknego katolicyzmu. Te wiersze są ogarnięciem świata ramionami, zawsze życzliwie i z ciekawością. Trzeba dopowiedzieć, że tylko poezja pozwala tak właśnie ogarnąć świat: czule i sprawiedliwie, wszystkich ludzi i wszystkie ludzkie sprawy.
   Należy zwrócić uwagę na kilka wierszy z tego tomiku. Urzeka Wędrówka myśli: (...) ogrzewać ducha/będę już niebawem/w troskliwym spojrzeniu/matki/niosącej oczekiwanie/doświadczone latami.
   Pobudza do refleksji wiersz Utracony raj. Zawiera on stwierdzenie, że są ludzie, którzy nie spotkali aniołów. Autor zamyśla się nad losami człowieka: (...) Kariera pomknęła/utratą wiarygodności (...) Prawda wyrywa serce/krzykiem obudzone,/zamierzchłej przeszłości/ słowa/jestem aniołem. Zarówno ten, jak i wszystkie wiersze, to właśnie świat objęty ramionami.
   Książka W cieniu skrzydeł kontynuuje akcent podjęty we wcześniejszym tomiku Anioły też płaczą. Zachwycają tam dwa piękne wiersze o Matce Boskiej. W wierszu Zwiastowanie autor opisuje wydarzenie tak wielkie, że zmienił się świat. To zdanie mówi wszystko o skutkach zwiastowania: (...) tak/niech się stanie/jam służebnica Pańska/do dziś pamiętamy te słowa/zmienił się świat. W wierszu Miriam ujęta jest tęsknota Matki Boskiej do więzi z Chrystusem: (…) co ja bym zrobił bez Ciebie/jesteś moją jutrzenką/Gwiazdą Betlejemską/ prowadzącą niegdyś/mędrców do Jezusa/ja wpatrzony w Ciebie/ Miriam/chwyć mnie za rękę/pójdziemy razem. Wiersz ten jest głęboko ludzki, wyraża zarazem naszą potrzebę więzi z Chrystusem przez Matkę Boską.
   Rozdałem/wszystko/być może tylko po to/by po raz kolejny/poczuć osamotnienie/dając innym/poczucie bliskości - mówi autor. To wiersz o ascezie, w pewnym sensie interpretacja ujęć św. Jana od Krzyża i jego propozycji Todo nada. Jego idee możemy wyrazić w zaleceniu, aby niczego nie zatrzymywać dla siebie. Wszystko należy do Chrystusa. Tak realizuje się katolicka asceza: Dla mnie wszystkim jest Chrystus i nawet Chrystusa nie powinienem dla siebie zatrzymać. Także Chrystusa mam oddać Chrystusowi. Nie mam już niczego jest tylko Chrystus. Lecz i Chrystus jest dla Chrystusa. Taki jest właśnie sens ascetycznej formuły życia proponowanej człowiekowi przez św. Jana od Krzyża. Niektórzy teoretycy mistyki uważają, że jest to propozycja zbyt trudna. Sądzę jednak, że tego chciał nas nauczyć św. Jan od Krzyża. Niczego nie zatrzymywać dla siebie. Wszystko jest uboższe niż Chrystus. Tym, co posiadamy jest wyłącznie Chrystus.
   Zauważmy, że autor tomiku podaje w swojej książce piękne definicje. W krótkim wierszu: stać się człowiekiem/to sztuka/stać się przyjacielem/to wytrwałość/stać się celem/to bohaterstwo/pozostać dla innych/to bochen chleba/podzielny dla każdego/ definiuje sprawy najważniejsze: człowieka, przyjaciela, bohaterstwa. Stać się wszystkim dla innych, niczym dla siebie. To jest, tak sądzę, treść Todo nada.
   Mówisz o miłości/w ostatniej literze/dajesz znak odejścia/mówisz o wierności/i nagle szukasz/kogoś innego/mówisz o oddaniu/i zamykasz furtkę/dostępu do siebie. Ten piękny wiersz jest opisem tęsknoty. Można go uznać za zamknięcie stwierdzenia, że anioły też płaczą. Właśnie ta tęsknota wywołuje najboleśniejszy płacz człowieka. Zapewne też i to, że anioły też płaczą.

   W Blasku skrzydeł Serafina / prof. Mieczysław Gogacz

   Blask ujawnia obecność bliskość Serafina, swoiste ogarnięcie nas przez niego Jego skrzydłami. Pozostajemy wtedy właśnie w blasku Jego skrzydeł. Serafini, podobnie jak wszyscy aniołowie, są stworzeni przez Chrystusa i dla Chrystusa /Kol.,1,16/. Są zarazem posyłani z pomocą osobom, które mają osiągnąć zbawienie. Pomagają, więc Chrystusowi w realizacji Jego misji. A misją Chrystusa jest zbawienie człowieka. Aniołowie więc są jakby asystentami Chrystusa, Jego pomocnikami.
   Profesorowie szkół średnich i uniwersytetów, nie mogliby bez asystentów realizować swoich zadań. Nie mogliby wychowywać i kształcić. Bóg przez chóry anielskie daje nam wzór struktury wychowania i nauczania.
   Chciałoby się dodać, że bez naszej wiedzy o aniołach nie jest możliwe zaplanowanie i realizowanie całego szkolnictwa, całego planu dobrego właśnie wychowania i kształcenia, zarówno niższego i wyższego, kształtowania całej więc kultury ludzkiej, doskonalącej intelekt i wolę dla poznania i decydowania.
   W Piśmie Świętym są objawione nam trzy imiona aniołów: Gabriel, Michał, Rafał. Archanioł Gabriel zwiastował Najświętszej Marii Pannie, że pocznie i porodzi syna. Wyjaśnił też, że Duch Święty sprawi to poczęcie. Duch Święty jest nieustannym stawaniem się osób Trójcy Świętej. Matka Najświętsza uwyraźniła to w objawieniu się św. Bernardecie Soubiru. Powiedziała do niej: Jestem Niepokalane Poczęcie. Przyjęła imię Ducha Świętego. Tym imieniem jest nieustanne stawanie się. Jestem Niepokalane Poczęcie. Jestem nieustannym stawaniem się Boga i Ducha Świętego.
   Są to przepiękne tajemnice wiary, przejrzyste, zrozumiałe, wyróżniające człowieka zaufaniem do nas Boga.
   Wystarczy uznać objawione nam prawdy, wypełnić nimi nasz intelekt i wolę. Wtedy ukształtuje się w nas i udoskonali nas wiedza Boga, prawda o Bogu.
   Oprócz imion trzech aniołów znamy też Chóry anielskie, które zostawił w V wieku Pseudo Dionizy Areopagita. Te chóry są następujące: Serafini, Cherubini, Trony, Panowania, Władze, Księstwa /Zwierzchności/, Archaniołowi i Aniołowie.
   Serafini i Cherubini widzą w Bogu całą rzeczywistość. Trony ujmują idee dzieł Bożych. Panowania mają udział w mocy Bożej. Moce znają to, co zachodzi między istotą i działaniem. Władze wszystko odnoszą do Boga i prze to określają jak coś właściwie czynić. Księstwa kierują osobami rządzącymi. Archaniołowi ułatwiają nam wybór tego, co najważniejsze. Aniołowie chronią człowieka w jego działaniu. Jest to opowiedziane w psalmie, Kto się w opiekę. Aniołowie strzegą nas nawet w tym, aby człowiek o ostry kamień nie ugodził nogą. Tak wyraził to Jan Kochanowski w swoim przekładzie psalmów.
&Poeta rodzący imiona
   Imionami nazywamy tytuły wierszy. Tytuły wierszom, zebranym w tym tomie, nadał ich autor: O. Leon Zdzisław Pomorski.
   Do imion anielskich, zestawionych przez pseudo Dionizego Areopagitę, O. Leon dodaje nowe anielskie imiona. Te imiona wskazują na chór anielski, który chciałbym nazwać imieniem: Lament św. Franciszka. To piękne nowe imię Chóru Anielskiego odczytuję w wezwaniach: Salve Regina - witaj Królowo, Matko Miłosierdzia, życie słodyczy i nadziejo nasza witaj. Do Ciebie wołamy wygnańcy, synowie Ewy, do Ciebie wzdychamy jęcząc i płacząc na tym łez padole.
   Chór Anielski o imieniu Lament św. Franciszka prezentuje się i brzmi wśród Serafinów, Cherubinów, Tronów, Panowań, Mocy, Władz Zwierzchności, Archaniołów i Aniołów. Nasz los na ziemi, to właśnie wołanie, jęk i płacz kierowane z tego padołu łez do Matki Miłosierdzia, Królowej Aniołów.

   Anioł o ludzkim obliczu / S. dr Urszula Grzymska CR

   Mógłby ktoś zapytać, co mnie uprawnia do wypowiadania się na temat poezji O. Leona Pokorskiego. Powiem krótko - wdzięczność. Miałam okazję przeczytać i zachwycić się bardzo oryginalnym nurtem angelologii, jaką odważnie podjął on w swoich wierszach. Pozwolił, aby Aniołowie zajmowali nie tylko należne im miejsce w teologii, ale również, aby zgodnie z ich przeznaczeniem stanęli blisko człowieka i jego spraw. Poeta posiada dar takiego nazywania rzeczy, że zyskują one nowy wymiar. Jaśnieją niewypowiedzianym pięknem i trafnością określenia. Magiczne słowa, jakich używa, wyrażają treści, których zwykły człowiek albo nie potrafi wyrazić, albo brak mu odwagi do ujawnienia swoich intymnych doświadczeń. O. Leon dokonuje tego dzieła w sposób niezwykle ujmujący subtelny i trafny. Pisze o doświadczeniu cierpienia i miłości w taki sposób, że czytelnik odkrywa ich nową dynamikę i sens z niezwykłą głębią, odwagą i prostotą, ukazuje ich wartość i niepowtarzalne piękno.

   Myślę, że bliskość tych wierszy jest podyktowana tym, że wyrastają one z głębokiego pochylenia się Poety nad Biblią. Naznaczone są nieustannym poszukiwaniem i odkrywaniem na nowo tajemnicy kapłaństwa, zwykłego dnia i spotkanego człowieka z franciszkańską czułością i pokojem.

   Czytając, zwłaszcza ten tom wierszy, mamy okazję na nowo odkryć fenomen i piękno duchowości św. Franciszka z Asyżu oraz zachwyt Autora, który pozostaje w blasku tego serafickiego świętego.

   Chyba jego dotknięcie sprawiło, że tak pilnie wpatruje się i doświadcza spotkań z Bogiem w tajemnicy codzienności. Tę codzienność ubiera w słowa poezji unoszącej się na skrzydłach Anioła, który płacze, jest filuterny, zawadiacki, czuły, opiekuńczy, wierny ...

   Dzięki tej poezji można się poczuć przeprowadzonym za rękę przez całe życie. Pozwala ona ocalić od zapomnienia to, co było treścią kolorowych dni, które odleciały, chyba na skrzydłach, może nawet do nieba. Sprawia, że jeżeli popłynie łza, to prędko wysycha, bo z perspektywy czasu lepiej widać jej ukryty sens.

   Dziękuję więc O. Leonowi za to, że jego wiersze pozwalają przeżyć renesans ducha, życia, wiary, pozwalają docenić wartość minionych dni i nowych poszukiwań.

   Żywię też nadzieję, że te wiersze będą one częściej śpiewane, co stworzy okazję do zadumy i refleksji. Współczesny pośpiech, komunikacja mailowo-esemesowa zbyt brutalnie odbierają szansę na to, aby zauważyć Boga i to czym On ubogacił i ozdobił człowieka oraz otaczający nas świat.